Wyglądał na rozbawionego tym pytaniem. Stanął między moimi nogami.
-Chciałem Cię pocałować od kiedy wydarłaś się na mnie na tym korytarzu. I każdego dnia myślałem o tym coraz więcej. To było najbardziej przyjemne uczucie jakiego doznałem, przez całe moje pieprzone życie.
Uśmiechnęłam się lekko
-I teraz wszystko spierdoliłem i pewnie mnie nienawidzisz
-Nie nienawidzę Cię, chciałabym Cię nienawidzić, ale nie mogę... Powiedziałam wstając
-Ale jestem trochę zła, że ignorowaleś mnie i moje telefony...
-Przepraszam
Powtórzył i ku mojemu zaskoczeniu, bardzo miłemu zaskoczeniu, przytulił mnie. Wtuliłam się w niego. -Ałłł
Jęknęłam kiedy zapominając o ranach na nadgarstku przycisnęłam rękę do ciała chłopaka. Lekko się oddalił. A mi od razu zabrakło jego bliskości.
-Nigdy, przenigdy tego nie rób Wskazał na moje rany
-Ale..
-Bez żadnego ale
Przerwał mi
-Nie pozwolę Cię skrzywdzić nikomu, nawet Tobie
-Ok...
Rzuciłam niechętnie. Poszłam do pokoju. Chłopak szedł za mną. Usiadłam na łóżku i poklepałam miejsce obok siebie. Zayn usiadł, uśmiechając się do mnie.
-Co tak wogóle robiłeś tutaj?
-Ja...ten...chciałem Cię zaprosić na...ummm...imprezę, przyjdziesz?
-Jaką imprezę? Kiedy? Gdzie? Zaśmiał się
-Jesteś urocza, kiedy zadajesz za wiele pytań jak na jedną osobę. Jutro, przyjadę po Ciebie ok. 21, to będzie w tym nowym klubie na rogu Kennington Avenue i Spring Street. Reszta też tam będzie
Podał mi pudełeczko, a ja spojrzałam na niego pyającym wzrokiem
-Poprosiłem Kate, żeby dała Ci jakieś ciuchy. Załóż je jutro. Nie zaglądałem do środka, ale mam nadzieję, że zostanę miło zaskoczony
-Czyżbyś sugerował, że nje lubisz mojego sposobu ubierania? Rzuciłam mu wyzwanie pół żartem
-Po pierwsze nie rozumiem samej idei ubierania się, wolę rozbieranie Mrugnął do mnie, a ja rumieniłam się jak głupia i klepnęłam do w ramię
-I chociaż nie mam nic do twojego stylu, Kate wybiera bardziej seksowne ubrania.
Dokończył. Zrezygnowałam z kwestionowania tego, bo byłam na straconej pozycji. Spojrzałam na zegarek, 00:15, ziewnęłam.
-Pojdę już
Powiedział chłopak najwyraźniej zauważając moje zmęczenie
-A to zabieram
Wskazał na moją żyletkę. Przewróciłam oczami, ale byłam zbyt zaspana, żeby się z nim kłocić. -Dobranoc kiciu
Pożegnał mnie i wyskoczył przez okno. Podbiegłam tam przestraszona, ale uspokoiłam się widząc machającą mi postać. Odmachałam mu i położyłam się spać.
*Następny dzień 20:00*
Bylam już prawie gotowa, musiałam się tylko ubrać. Zaciekawiona spojrzałam na pudełko z moim strojem. Otworzyłam je. Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam była karteczka z napisem
Założ WSZYSTKO.
Zaraz zrozumiałam dlaczego Kate dołączyła do kreacji kartkę. Powodem była koronkowa czarne majtki i stanik do kompletu. Przewróciłam oczami i stwierdzając, że i tak nikt tego nie zobaczy, postanowiłam udobruchać przyjaciółkę i to założyć. Oprócz tego w pudełku była krótka, obcisła czerwona sukienka i komplet złotej biżuterii. Ubrałam się i postaniwiłam zrobić lekki makijaż. Upudrowałam twarz, zrobiłam białe kreski i pomalowałam rzęsy. Byłam gotowa. 20:45, zeszłam na dół.
-Kiedy wrócisz kochanie?
Spytała mama
-Ummm...nie wiem...3:00?
-O tej porze niebezpiecznie jest wracać do domu
Gdyby tylko znał prawdę, o tym czym zajmuje się Zayn
-Myślę, że Kate się zgodzi, żebym u niej nocowała
Wcześniej powiedziałam mamie, że impreza jest w domu Kate, nie wspominając, że reszta też tam mieszka. Zbytnio by się martwiła, gdybym powiedziała, że idę do klubu.
-Wspaniale
Uśmiechnęła się mama i pocałowała mnje w policzek
-Dobrej zabawy i uważaj na siebie Pożegnała mnie. Jak na zawołanie usłyszałam klakson. Zayn już jest. Sprawdzilam czy wyglądam w miarę dobrze. Nie było źle. Wyszłam na dwór i zobaczyłam chłopaka idącego w moją stronę, lustrującego mnie wzrokiem.
-O kurwa
Rzucił, a jego oczy pociemniały ZAYN'S POV
Wyglądała tak...ummm... Najchętniej zamiast na tą gównianą imprezę zabrałbym ją do mojej sypialni.
-Hej
Rzuciła nieśmiało
-Wyglądasz...WoW...cudownie, pięknie, seksownie i... WoW
-Też wyglądasz pociągająco Stwierdziła rumieniąc się. Przysięgam, zaraz ją przelecę.
-Jedziemy?
-Tak, tak
Wymamrotałem, idąc w stronę samochodu i otwierając jej drzwi, też wsiadłem i ruszyliśmy.
~~Amy
O jezu tak strasznie Was przepraszam, tu jest rozdział 14. Usunę 15 i dodam jeszcze raz, żeby była dobra kolejność. Jeszcze raz przepraszam, jestem strasznie roztargniona
~~Amy
środa, 6 sierpnia 2014
Rozdział 14
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz