ZAYN'S POV
-Gdzie zgubiłeś Cath?
Zdziwił się Liam
-Nie wkurwiaj mnie, właśnie jadę jej szukać
Oświadczyłem wsiadając do samochodu. Nie mogłem jej zostawić samej. Jechałem wolno obok parku, w którym ją wcześniej widziałem. Nagle zobaczyłem jakołś biegnącą postać. Była to dość niska szatynka w krótkiej czerwonej sukience. Cath. Wysiadłem z samochodu i podbiegłem do niej. Przygarnąłem dziewczynę do siebie. Jej oczy były zaszkolone. Płakała.
-Cath? Co się stało?
-J...ja chcę i...iść do d...domu Wyjąkała.
-Jasne, mam zapisany gdzieś twój adres
-A...ale moja m..mama myśli, że n...nocuję u Kate...
-OK, więc zawiozę Cię do nas Zaprowawiłem ją delikatnie do samochodu. Wciąż była lekko roztrzęsiona, ale już trochę się uspokoiła. Posadziłem ją na przednim siedzeniu, po czym sam wsiadłem na miejsce kierowcy.
-Zimno Ci?
-Trochę
Dziewczyna lekko pokiwała głową. Przekręciłem klimatyzację na ciepło. Spojrzałem na nią jeszcze raz. Nie wyglądała jakby coś jej się stalo, tylko oczy miała spuchnięte od płaczu. Postaniwiłem wybadać co się stało później. Ruszyłem w stronę domu. Dojechaliśmy w ciszy. Wysiadłem i otworzyłem drzwi brunetce. Reszta już ogarniała się w swoich pokojach, więc spokojnie przeszliśmy przez cały dom. Zaprowadziłem Cath do mojego pokoju.
CATH'S POV
Rozejrzałam się po tym pokoju. To nje był ten sam, w którym wcześniej nocowałam.
-Zayn...ymm...co to za pokój?
-Mój
Oświadczył chłopak jakby nigdy nic. -Jak to? Ja nie...
-Przespię się na kanapie
Przerwał mi chłopak, wskazując na dużą sofę na przeciwko łóżka
-Nie musisz, ja mogę spać tam gdzie ostatnio...
-Nie. Śpisz tutaj
Stwierdził szatyn, a ja wiedziałam, że to koniec dyskusji.
-Tutaj jest łazienka, możesz się odswieżyć. Przyniosłem tu Twoje rzeczy
Wskazał na drzwi w rogu pokoju, podając mi moją torbę.
-Dziękuję
Poszłam do łazienki.
ZAYN'S POV
Kiedy Cath była w toalecie, przyniosłem sobie pościel i poszedłem do łazienki dla gości. Nie chciałem zostawiać jej samej, mimo, że nasz dom był kurewsko bezpieczny, ale ona oczywiście jest cholernie uparta...Ughh...no dobra, nie oszukujmy sie, kręci mnie to. Wziąłem szybki prysznic i wróciłem do sypialni. Cath jeszcze tkwiła w łazience. Ile można tam siedzieć? Usiadłem na sofie i czekałem, aż brunetka wyjdzie z toalety. Po jakiś pięciu minutach dziewczyna wreszcie wygramoliła się z łazienki. Przyjrzałem się jej twarzy bez makijażu. Nie wyglądała dużo inaczej, tylko rzęsy miała krótsze. Usiadła na łóżku i zaczęła układać rzeczy w swojej torbie. Wstałem i podszedłem do niej. Popatrzyła się na mnie zdziwiona. Nie mogłem powstrzymać śmiechu na widok jej miny, kiedy zobaczyła mój nagi tors. Zawstydzona odwróciła wzrok i się zarumieniła. Uroczo. O kurwa...muszę się ogarnąć
-Cath? Zacząłem delikatnie.
-Yhmm
Dziewczyna zapięła torbę i spojrzała na mnie
-Co się stało w tamtym parku?
-Zobaczyłam go. Kayla. Mojego byłego. Spojrzała w podłogę
-Zrobił Ci coś? Jeśli tak to przysięgam, urwę mu łeb...
-Nie, nie zauważył mnie...
-Więc o co chodziło?
Nie odpowiedziała, jej oczy znów były zaszklone. Jeśli kiedykolwiek spotkam tego dupka, to przysięgam zabiję, cokolwiek jej zrobił, zabije. Przytuliłem brunetkę.
-Shhh...kiciu...nie płacz
Wtuliła się we mnie. Położyłem się, więc jej głowa spoczywała na moim torsie. Jeśli ktoś by nas tak zobaczył, napewno pomyślałby, że jesteśmy razem. Ehhh...nasza relacja jest dość skomplikowana. Oh! To mi przypomniało, że muszę coś powiedzieć.
-Cath? Ummm......... Całowałaś dużo lepiej niż ta laska. Przepraszam, za tamto.
Wyrzuciłem z siebie na jednym tchu. Dziewczyna nie odpowiedziała. Westchnąłem. Poleżeliśmy jeszcze trochę, aż brunetka zasnęła. Pomyślałem, że pewnie powinienem się przenieść na sofę, ale jeśli Cath nie wyrzuciła mnie wcześniej, to mogę zostać. Podobało mi się leżenie koło niej. Pochwili zasnąłem z nadal przytuloną do mnie Catherine.
CATH'S POV
Obudziłam się leżąc koło Zayna. Trochę bolała mnie głowa, ale nadal pamiętałam dokładnie wczorajszą noc. Zayn'a z tamtą laską, mój taniec z obcym gościem, ucieczkę z klubu, Chrisa, Kayla i wreszcie powrót do will'i Frankenstein'a. Westchnęłam. Nie chciałam budzić chłopaka, więc wygramoliłam się delikatnie z łożka i poszłam do toalety. Ubrałam się, pomalowałam i zaczęłam myć zęby, kiedy usłyszłam wołanie.
-Cath? Cath?! Kurwa! Cath?! Gdzie jesteś?
Wywróciłam oczami
-Tutaj. W łazience.
Mulat wparował do łazienki
-Dlaczego mnie nie obudziłaś?! Myślalem, że uciekłaś!
-Dlaczego niby miałabym uciekać? Pokręciłam głową
-A pozatem powinieneś przynajmniej zapukać. Mogłam się przebierać.
Na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek.
-To był jeden z powodów dlaczego tu wszedłem
Puścił mi oczko. Przewróciłam oczami i dokończyłam myć zęby. Zayn oczywiście nie ruszył się z miejsca.
-Jak się spało?
Zapytał szczerząc się
-Dobrze
Oznajmiłam próbując się nie zarumienić. Oczywiście moje starania poszły na marne. Chłopak zaśmiał się cicho.
-Mi też. Wyyyjątkoowo dobrze. Chłopak miał chyba naprawndę dobry humor, bo ciągle się szczerzył -Ale pobudka była chujowa, jakoś zimno sie zrobiło, samotnie
Znowu wywróciłam oczami, chociaż musiałam przyznać, że trochę mnie bawił.
-Chodź na śniadanie
Zeszliśmy na dół, gdzie reszta już siedziała przy stole.
-Hej wszystkim
Uśmiechnęłam się
-Gdzie wczoraj zniknęłaś? Spytała Kate, kiedy usiadłam przy stole i nakładałam sobie naleśnika
-Musiałam się przewietrzyć Skałamałam. Dziewczyna chyba mi uwierzyła, bo tylko wzruszyła ramionami.
-A oprócz tego jak Ci się podobało? Zagadnął Liam
-Było świetnie
Pomijając Zayn'a z tamtą laską i Kayla
dodałam w myślach.
Zjedliśmy śniadanie, rozmawiając o różnych rzeczach. Okazało się, że za tydzień następny wyścig.
-Muszę się zbierać
Oznajmiłam po skończeniu posiłku i wstałam. Zayn też wstał.
-Odwiozę Cię
Pożegnałam się z resztą. Poszłam na górę, żeby zabrać moją torbę i wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu. Zapalił i ruszył.
-Przyjdziesz na wyścig?
Popatrzył na mnie
-Ymm...jeśli chcesz?
Pokiwał głową
-Przyjadę
Oznajmiłam.
~~Amy
------------------------------------
Przepraszam, ze nie wstawialysmy tak dlugo, ale wyjechalam i nie mialam WiFi (o dziwo przezylam cale 2 tyg, idk jak to zrobilam LeL) Teraz jak zauwazyliscie wstawilam 17 i 18
~~Amy