sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 7


Po krótkiej chwili usłyszałam jego głos.
 - Lekarze nic nie mówią?
 Powiedział zatroskanym głosem.
- Nic. Dobra, idź sobie. Nie chce z Tobą gadać.
Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie.
 - Um.. Ok.. Cześć.
Nie odpowiedziałam. Wyszedł. Łzy same zaczęły płynąć. Czemu ja mu to wszystko powiedziałam? Nikt nie wie o tym.
Zayn's POV
 Kiedy dowiedziałem się trochę o życiu Cath, od razu miałem inne nastawienie do niej. Cóż... Nadal jej nie lubię, nadal jest dziwna i nadal mnie wkurza... Poszedłem do domu. Nie powiedziałem nikomu ani słowa o.. Niej. Rozmyślałem to wszystko i zastanowiłem się, czemu ona MI to wszystko normalnie powiedziałam? To wszystko mnie zmęczyło. Poszedłem popływać w moim basenie w ogródku. Wskoczyłem szybko do niego i zacząłem pływać. Nikt nigdy mi się nie zwierzał. Co ja mam do cholery zrobić?
- Siema stary!
Krzyknął Liam. Przeszkodził mi w myśleniu, ale on zawsze to robi.
 - Siemka.
Odpowiedziałem na powitanie.
- Przyłącze się. Wskoczył do wody.
- Co tam u Cath? Miła osóbka.
 Zaśmiał się.
- W porządku. Nikomu nie powie.. Raczej.
 Zaśmiałem się razem z nim. Wiedziałem, że nie powie, bo każdy ma świadomość, że umiem ostro przypierdolić.
- Robimy grilla? Akurat słońce świeci.
Zapytał mnie Liam.
 - Okej.
Poszliśmy się przebrać. Miałem ochotę zaprosić Cath, ale wiem, że nie przyjdzie.. Znając moich przyjaciół będą w kółko gadać, że się zakochałem. Muszą coś zapamiętać.
 Ja. Nigdy. Nie. Będę. W. Związku.
 Powiedzieliśmy wszystkim o grillu. Ucieszyli się jak dzieci. Dzieci? Miałem na myśli bachory. Zanim się obejrzałem Kate mnie zapytała:
- Może zaprosisz do nas Cath. Chętnie ją poznam.
 Uśmiechnęła się. - Ja.. Um.. Nie wiem.. Czy.. Ona.. Się zgodzi..
Jąkałem się. I to było dziwne. Ja NIGDY się nie jąkam!
- Proszę! Nie chcę być jedyną dziewczyną!
 -Okej, okej.
Szybko jej odpowiedziałem. Kiedy ja do kurwy nędzy się zgodziłem?? Musiałem iść zadzwonić, więc poszedłem po mój telefon. Zadzwoniłem do niej. Nasza rozmowa brzmiała mniej więcej tak:
- Hej
- Hej?
- To ja, Zayn. Wziąłem sobie od Liam'a twój numer, kiedy mu dawałaś w kawiarni.
 - Okeeej.. To czego chcesz?
 - Chcesz do nas wpaść? Na grilla..
- Um.. Jasne.
 I tu kończy się rozmowa. Podałem jej adres. Nigdy nie zapraszałem dziewczyny na grilla, więc raczej mi dobrze poszło. Normalni ludzie mówiliby coś w stylu
 "Musimy się szybko zobaczyć, czekam !"
W moim języku brzmiałoby tak
"Muszę z Tobą pogadać, wpadaj."
Liam mnie zawołał, żebym otworzył drzwi Cath. Szybko przyjechała.. Zszedłem, więc na dół i otworzyłem jej drzwi.
- Cz-Cześć
Podrapałem się po karku.
- H- Hej
Widać, że nie tylko ja mówię jak kosmita.
- Wejdź.
Otworzyłem drzwi szerzej, żeby mogła wejść. Weszła.
- Dziękuję
 Kate szybko do niej pobiegła, zaczęła z nią gadać o ciuchach i takie tam. Ważne, że się polubiły. Poszedłem do Liam'a zobaczyć jak tam mięsko.
 - Boże, Liam! Znowu przypaliłeś kurczaka?
Zaśmiałem się.
 - Przypalone są najlepsze

Zaśmiał się razem ze mną. Poszedłem z tacą pełnej żarcia do stolika wyłożonego w ogródku. Poszedłem zadzwonić do reszty chłopaków, żeby przyjechali. Kiedy wróciłem, Cath siedziała i jadła kurczaka. Przyjemny widok. Zaraz.. Co??
~~Kate

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 6

Zayn's POV
 Siedziałem na sofie bezmyślnie gapiąc się na drzwi. Kiedy ten debil wróci?! Nie wysłałem go na pogaduchy tylko, żeby powiedział jej, że jak naśle na nas psy to będzie miała przejebane.
Usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Wreszcie! Ile można?!
-Hej
Powiedział zatrzaskując drzwi
 -Hej?! Co ty do kurwy nędzy tam robiłeś?!
 -Rozmawiałem. Miałeś racje niezła z niej dupa
-Pieprz się
 Rzuciłem wkurzony, sam nie wiem dlaczego i wróciłem do swojego pokoju
*Tydzień później*
 Cath's POV
Tydzień. To był tylko tydzień. Ale to był najdłuższy tydzień w moim życiu. Może oprócz tego, w którym mój tata zginął. Pierwszy dzień spędziłam co pięć minut zerkając na telefon, czekając na jakąś wieść od mamy. Przynajmniej tak sobie wmawiałam. Drugiego dnia ograniczyłam się do gapienia się na telefon co godzinę. Wiem, postęp. Nudziło mi się tak bardzo, że przeszukałam cały internet, żeby znaleźć jakiś fajny serial. W końcu zaczęłam oglądać "Pretty Litlle Liars". Ten serial to dzieło sztuki! Podobnie spędziłam następne dni, tylko częstotliwość sprawdzania telefonu malała, sama się sobie dziwiłam, bo myślałam, że zadzwoni albo wyśle SMS-a. Głupia ja. Chłopcy, tacy jak on nie interesują się dziewczynami takimi jak ja. Teraz siedzę i oglądam PLL*. Nagle słyszę dziwny dzwięk, myśląc, że to tylko moja wyobraźnia, pogłaśniam dźwięk w komputerze. Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
 -Aaaaaa!
 Zaczęłam krzyczeć, ale ktoś zasłonił mi usta ręką
- Ładnie to tak witać gości?
Czekajcie, znam ten głos. To ON. Zdjął rękę z moich ust
 - Ładnie to tak wkradać się bez zaproszenia?
Zapytałam, a on się uśmiechnął.
- Skąd znasz mój adres?!
-Pamiętasz jak zostawiłaś portfel w szpitalu? Wtedy obejrzałem sobie zawartość, no wiesz żeby sprawdzić czyj to.
 Powiedział pseudo uprzejmym tonem
 -Oboje wiemy, że to nie prawda
-Ciesz się, że nic nie wziąłem.
 -Oohh dziękuję łaskawco
Użyłam tego samego tonu co on wcześniej.
 -Czemu tu przylazłeś?
 -Naprawdę, powinnaś się nauczyć szacunku do gości, bo to kurwa nie ładnie tak mówić
-Oh gościu, mój szanowny czy mógłbyś mi łaskawie powiedzieć jaki był powód twojego przybycia
 -Zastanowię się.
Zmierzyłam go zabójczym wzrokiem
- Ok, Ok... Chciałem Ci przypomnieć, żebyś nie nakablowała na nas glinom
 -Nie mam zamiaru
Chwilę patrzyliśmy na siebie bez słów, aż on przerwał ciszę. Zrobił to tak szybko, że minęła chwila, aż zorientowałam się, że w ogóle coś powiedział
-Czemu byłaś w szpitalu?
 Nie odpowiedziałam, pokazałam mu rękę, na której rany zamieniły się w brzydkie strupy. Nie wiedział co powiedzieć. W końcu wykrztusił
-Czemu? Jego głos był łagodny...jak na niego
 -Mój tata... On umarł. Mojej mamy nie było ciągle w domu, bo musiała pracować za dwie osoby. I był jeszcze Kayle...
 Nikomu o tym nie mówiłam, ale teraz słowa same płynęły

 -On był moim chłopakiem.
~~Amy

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 5

Cath's POV
 Obudziłam się. Przetarłam oczy i poszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i umyłam zęby. Przebrałam się w jeansy i luźną białą bluzkę. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Usiadłam przed monitorem i gapiłam się przez około 10 min w jego zdjęcie. Podsumowałam wszystko.
 - Jeżeli on wie, że chcę to zgłosić policji, to po mnie przyjdzie.
 Główkowałam.
- Ale jeśli nie powiem, to może się odczepi.
 Dalej myślałam.
 - Co mnie on obchodzi?
 Zadałam sobie pytanie na co nie odpowiedziałam.
 Poszłam do parku. Usiadłam na jednym z ławek. Wyjęłam telefon. Znalazłam 2 nieodebrane wiadomości. Jedna była od mamy. Jej treść brzmiała tak:
Jestem już na lotnisku. Czekam na ciocię. Pamiętaj, abyś sprzątnęła po sobie. Wrócę za 2 tygodnie. Pozdrawiam, Mama.
Uśmiechnęłam się. Otworzyłam drugą wiadomość. Nieznany numer. Kto to jest? Wiadomość brzmiała:
Moglibyśmy się spotkać dzisiaj w kawiarni? Mam kilka słów do Ciebie. Godzina- 12.00
Przyjaciel Zayn'a.
Co on sobie myśli? Normalnie mam przyjść na kawusię z jakimś przyjacielem Zayn'a? Oh. Mam totalną depresję. Pójdę po kawę i wrócę. Poszła do Starbucks'a.
 - Cath?
 Zapytał jakiś człowiek. Odwróciłam się.
 - Taa Odpowiedziałam.
 - Siadaj.
 Usiadłam. Czemu ja to robię?
- Słuchaj. Oglądałaś wczoraj wiadomości?
Kiwnęłam głową.
- I wiesz kto tam jest?
Znieruchomiałam.
- Chy- Chyba Zayn.
- Taa. To on. Psy go szukają. Masz pewnie plany go wydać..
 - Co? Nieee..
Szybko odpowiedziałam. Nie wydam go. Nie wiem czemu.
- Jeżeli będziesz miała taki zamiar, to i tak Zayn Ci nie odpuści.
 Następna groźba? Ooooezu!
- Mogłabym chociaż wiedzieć z kim gadam?
Zapytałam się zaciekawiona.
- A tak. Sorry. Liam. Liam Payne.
Podał mi rękę. Gadamy od 5 min i teraz się przedstawia? Co za brak szacunku! Moja matka by ich zabiła.
- Cath.. Cath Fireheart.
Podałam mu rękę.
- A więc pamiętaj. Zayn to twardy typ. Charakter ma nieco spieprzony.
Powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Taa zauważyłam.
Zaśmiałam się. Co? Po co ja się śmieję?
 - Czemu.. Policja go ściga?
Zapytałam się po chwili ciszy.
- Nikomu nie mów. Zayn mówił, że bystra z Ciebie dupa. Nie wydasz go.
 Cooooo? Dupa? Ja nie mogę!
- A więc czemu go ścigają?
Ciągle go pytałam, nie zwracając na jego dobór słów.
 - Zayn bierze udział w nielegalnych wyścigach motorowych..
Zaczął. Hm.. Ma ciekawsze życie ode mnie.
 - Pewnego dnia, kiedy Frankenstein wziął udział w jednym z najdzikszych wyścigów w całej Ameryce, jakiś kurdupel wyzwał go do zmierzenia się. Wygrany dostawał od przegranego 20.000$. Zayn na nieszczęście się zgodził. Wygrał całą kasę. Okazało się, że ta forsa była skradziona przez tego typa co go wezwał do pojedynku. Teraz brakuje nam tego, żeby gliny dowiedzieli się o wyścigach.
Otwarłam szeroko oczy. Wooow..
 - Czyli policja myśli, że to on ukradł pieniądze?
Zapytałam z niedowierzaniem.
- Taaa, szybko kumasz.

 Uśmiechnęłam się. Dowiedziałam się wiele innych rzeczy o nim. Na przykład, że jego ksywka brzmi "Frankenstein" bo z "Frankami" nikt nie zadziera, bo on jest "Zły", bo jest.. Bystry? Pff, chyba jest łamagą a nie bystrzakiem. Po udanym dnie poszłam do domu się wyspać. Nie wiem, czy był udany, jednak fajnie było spędzić dzień "z kimś"..
~~Kate

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 4


To zdjęcie było bardzo rozmazane, może się tylko pomyliłam? Nie, nie mogę oszukiwać samej siebie. Może ktoś kto widziałby go pierwszy raz nie rozpoznałby w nim chłopaka ze zdjęcia, ale te oczy…brązowe, kawowe… Rozpoznałabym je wszędzie. Nie mogłam w to uwierzyć. No OK może nie był potulnym barankiem, ale…przestępca? Właściwie to za co go ścigają? Muszę zrobić reserch i sprawdzić portfel. Zaczęłam od portfel. Było tam wszystko, co powinno. Włączyłam Google i spróbowałam coś wyszukać. Pod hasłem „Niebezpieczny Zayn” nic, sprawdziłam „Frankenstein” było tam kilka zdjęć jakiegoś gościa na motorze, a potem obrazki z potworem, zrobionym z ludzkich szczątków. Nie wiem czemu, ale nie jasne pasma na jego włosach wywołały na mojej twarzy uśmiech. ON miał takie same. Dałam sobie mentalnego policzka i wpisałam „Niebezpieczny gość z dzisiejszych wiadomości” od razu wyświetlił się artykuł jakiejś strony informacyjnej, dlatego kocham Google. Przeczytałam cały tekst, z tego co zrozumiałam chodziło o jakieś wyścigi na motorach i bójki. Potem przez głowę przeszła mi myśl:
„Ej może powinnaś zgłosić policji to co wiesz?!”
Wiem co myślicie: Dopiero teraz?! Ale i tak nie wiem gdzie teraz przebywa, ani nic istotnego. Szczerze, to też się go bałam. W końcu już raz mi groził… Nie chcę, żeby to się powtórzyło. Za dużo myśli. Muszę się z tym przespać. Lepiej z tym niż z nim. Tak, żeby trochę rozładować trochę napięcie, zawsze przed spaniem przyda się porządny suchar, no nie? Lepiej już się położę.
Zayn’s POV
Nie mam pojęcia co zrobić z tą wpadką z wiadomościami, chociaż to zdjęcie było jakieś rozmazane… I ta dziewczyna-Cath, nie wiem o co chodzi, ale kurewsko mnie intryguje. Chciałbym wiedzieć dlaczego była w tamtym szpitalu, czekaj…mam jej adres.
-Zayn!
Usłyszałem wezwanie Kate, więc zszedłem na dół do dziewczyny
-Widziałeś wiadomości?!
Była poddenerwowana, jej czerwone włosy, zwykle idealnie ułożone, były lekko potargane
-Tak, to zdjęcie było niewyraźne, nie spinaj się
-Jak mam się nie spinać?! Uhhh....Przez parę dni musisz zostać w domu, ok?
-Nie! Mam sprawę do załatwienia
-Jaką sprawę?
-Nie ważne, chcę kogoś odwiedzić
Nie chciałem jej mówić o Cath, bo to moje pieprzone sprawy i nic jej do tego
-Kogo?
-Kogoś, kto może mnie wydać
Nie myślę, że to zrobi, ale może…
-Może Liam to załatwi?
-Nie, to nie aż tak pilne…
-Oooh komuś się ktoś podoba
Powiedziała kurewsko denerwującym, słodkim głosikiem. O czym ona bredzi?!
-Pojebało Cię?! Nie umawiam się!ę
Wrzasnąłem. Ile razy mam kurwa powtarzać? Nie. Spotykam. Się. Z. Nikim. I. Nie. Będę!
-Ejj nie krzycz na moją dziewczynę!
Skąd tu się wziął Styles? Jest moim przyjacielem, ale nie musi być taką ciotą…
-Podam Liamowi adres i nie ruszę się z domu przez tydzień, mamusiu

Uległem. Zawsze nazywamy Kate mamą, bo opiekuje się naszą piątką. Jest dziewczyną Harrego od roku, ale mieszka z nami od jakiegoś miesiąca. Wszyscy ją lubimy, Hazzie się udało, no i jest seksowna. Ale nie tak jak Cath…Co to do kurwy nędzy było?!! Chyba mózg mi się zjebał. Podałem Liamowi adres dziewczyny i włączyłem sobie How I Met Your Mother na laptopie
~~Amy

środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 3

 Siedziałam na łóżku myśląc, że zaraz umrę z nudów. Dręczyła mnie jedna rzecz. Po co on do cholery podłożył mi ten list? List? To była raczej groźba. Musiałam być taka dobra i pomóc jakiemuś facetowi, który był 104629596913 lat starszy ode mnie? No ok.. O 10 lat starszy. Ale rozumiecie mnie co nie? Czemu musiał "wkroczyć" w moje życie. Tak naprawdę to dzięki jemu mam "ciekawsze" życie. Prawdopodobnie leżałabym teraz na łóżku i gapiła się w sufit. Moje rozmyślanie przerwało pukanie do drzwi.
 - Proszę!
Drzwi się otworzyły i ujrzałam przed sobą pielęgniarkę.
- Możesz wrócić do domu.
 Oznajmiła i odeszła. W końcu. Nienawidzę tego miejsca. Ubrałam się i wyszłam na korytarz. Na ławce siedział "ON". Znowu się zaczyna. Pan Frankenstein rozpocznie kolejna bitwę, którą oczywiście JA wygram. No właśnie.. "Frankenstein"? Co to ma być? Ja bym dała mu coś w stylu "Chuck Norris" albo "Mr. BuBu". Kiedy schodziłam na dół schodami, Zayn szedł obok mnie zostawiając 1m między nami. Taaa.. Zayn. Podpisał się chociaż.
- Nie umiesz pisać listów.
 Odezwałem się. Co?! Po co ja to zrobiłam?!
- Czemu?
Zmarszczył brwi. Jak już powiedziałam to już będę dalej ciągnęła.
- No bo.. Gdzie niby Miejscowość? Data? Nagłówek? Mogłeś chociaż napisać "Do Cath".
Odpowiedziałam na jego pytanie.
- Ty tak serio?
Na jego twarzy widniał uśmieszek. Nie odpowiedziałam. Ocknęłam się i zauważyłam, że zdradziłem mu imię. Głupia ja. Powinnam teraz się zabić niż ciąć się. Pożegnałam się z wszystkimi i kierowałam się w stronę domu. Poczułam na sobie czyiś wzrok. Odwróciłam się by zobaczyć kto tak mnie obserwuje. Nikogo nie było. Szlam w niepokoju. Jeszcze raz się odwróciłam i ujrzałam Zen'a. Co on tu robi? Pewnie mieszka niedaleko. Szłam nie zważając na niego.
- Przywitałabyś się.
Szłam.
- Ej? Głucha jesteś?
 - Hej
 Odpowiedziałam i pośpieszyłam tempo. Na moje szczęście musiał podbiec do mnie.
- Czego ty ode mnie chcesz?
 Zapytałam nieświadomie.
- Spokojnie. Ja tylko idę do domu.
 Odpowiedział.
 -Spokojna mam być? Jak mam być spokojna, kiedy śledzisz mnie od szpitala. I te tatuaże.. Brr..
Zazgrzytałam zębami.
 - Podszedłem bo zapomniałaś portfela. Kazali mi tobie oddać. Myślałaś, że się stęskniłem?
Zaśmiał się. Nie odpowiadałam.
- Masz.
Podał mi portfel i poszedł w drugą stronę. Włożyłam portfel do kieszeni i poszłam do domu. Usiadłam wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor. Przeskakiwałam po kanałach. - Nuda, nuda, nuda. Powtarzałam. Włączyłam wiadomości.
" Prosimy o skontaktowania się z nami na komendzie policyjnej. Ten człowiek jest naprawdę groźny. Pamiętajcie! Ciemne włosy z blond pasemkiem!"

 Mówi główny policjant. Oglądałam dalej. Nikogo sobie nie przypominam. A jeśli nawet, to już by mnie zamordował. Po dłuższej chwili, kiedy pokazali niewyraźne zdjęcie mężczyzny, wykrzyknęłam jak najgłośniej umiałam. - To on!
~~Kate
__________________________________________________________

Od teraz będziemy się podpisywać pod rozdziałami ~~Kate i ~~Amy  Prolog i Rozdział 2 napisała Amy, a Rozdział 1 i jak widzicie ten Kate
PS: dzięki za komentarz <3 Postaramy się pisać dłuższe rozdziały, ale pojawią się dopiero od 10, bo do 8 mamy już napisane xD