piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 5

Cath's POV
 Obudziłam się. Przetarłam oczy i poszłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i umyłam zęby. Przebrałam się w jeansy i luźną białą bluzkę. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Usiadłam przed monitorem i gapiłam się przez około 10 min w jego zdjęcie. Podsumowałam wszystko.
 - Jeżeli on wie, że chcę to zgłosić policji, to po mnie przyjdzie.
 Główkowałam.
- Ale jeśli nie powiem, to może się odczepi.
 Dalej myślałam.
 - Co mnie on obchodzi?
 Zadałam sobie pytanie na co nie odpowiedziałam.
 Poszłam do parku. Usiadłam na jednym z ławek. Wyjęłam telefon. Znalazłam 2 nieodebrane wiadomości. Jedna była od mamy. Jej treść brzmiała tak:
Jestem już na lotnisku. Czekam na ciocię. Pamiętaj, abyś sprzątnęła po sobie. Wrócę za 2 tygodnie. Pozdrawiam, Mama.
Uśmiechnęłam się. Otworzyłam drugą wiadomość. Nieznany numer. Kto to jest? Wiadomość brzmiała:
Moglibyśmy się spotkać dzisiaj w kawiarni? Mam kilka słów do Ciebie. Godzina- 12.00
Przyjaciel Zayn'a.
Co on sobie myśli? Normalnie mam przyjść na kawusię z jakimś przyjacielem Zayn'a? Oh. Mam totalną depresję. Pójdę po kawę i wrócę. Poszła do Starbucks'a.
 - Cath?
 Zapytał jakiś człowiek. Odwróciłam się.
 - Taa Odpowiedziałam.
 - Siadaj.
 Usiadłam. Czemu ja to robię?
- Słuchaj. Oglądałaś wczoraj wiadomości?
Kiwnęłam głową.
- I wiesz kto tam jest?
Znieruchomiałam.
- Chy- Chyba Zayn.
- Taa. To on. Psy go szukają. Masz pewnie plany go wydać..
 - Co? Nieee..
Szybko odpowiedziałam. Nie wydam go. Nie wiem czemu.
- Jeżeli będziesz miała taki zamiar, to i tak Zayn Ci nie odpuści.
 Następna groźba? Ooooezu!
- Mogłabym chociaż wiedzieć z kim gadam?
Zapytałam się zaciekawiona.
- A tak. Sorry. Liam. Liam Payne.
Podał mi rękę. Gadamy od 5 min i teraz się przedstawia? Co za brak szacunku! Moja matka by ich zabiła.
- Cath.. Cath Fireheart.
Podałam mu rękę.
- A więc pamiętaj. Zayn to twardy typ. Charakter ma nieco spieprzony.
Powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Taa zauważyłam.
Zaśmiałam się. Co? Po co ja się śmieję?
 - Czemu.. Policja go ściga?
Zapytałam się po chwili ciszy.
- Nikomu nie mów. Zayn mówił, że bystra z Ciebie dupa. Nie wydasz go.
 Cooooo? Dupa? Ja nie mogę!
- A więc czemu go ścigają?
Ciągle go pytałam, nie zwracając na jego dobór słów.
 - Zayn bierze udział w nielegalnych wyścigach motorowych..
Zaczął. Hm.. Ma ciekawsze życie ode mnie.
 - Pewnego dnia, kiedy Frankenstein wziął udział w jednym z najdzikszych wyścigów w całej Ameryce, jakiś kurdupel wyzwał go do zmierzenia się. Wygrany dostawał od przegranego 20.000$. Zayn na nieszczęście się zgodził. Wygrał całą kasę. Okazało się, że ta forsa była skradziona przez tego typa co go wezwał do pojedynku. Teraz brakuje nam tego, żeby gliny dowiedzieli się o wyścigach.
Otwarłam szeroko oczy. Wooow..
 - Czyli policja myśli, że to on ukradł pieniądze?
Zapytałam z niedowierzaniem.
- Taaa, szybko kumasz.

 Uśmiechnęłam się. Dowiedziałam się wiele innych rzeczy o nim. Na przykład, że jego ksywka brzmi "Frankenstein" bo z "Frankami" nikt nie zadziera, bo on jest "Zły", bo jest.. Bystry? Pff, chyba jest łamagą a nie bystrzakiem. Po udanym dnie poszłam do domu się wyspać. Nie wiem, czy był udany, jednak fajnie było spędzić dzień "z kimś"..
~~Kate

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz