Siedziałam na łóżku myśląc, że zaraz umrę z
nudów. Dręczyła mnie jedna rzecz. Po co on do cholery podłożył mi ten list?
List? To była raczej groźba. Musiałam być taka dobra i pomóc jakiemuś facetowi,
który był 104629596913 lat starszy ode mnie? No ok.. O 10 lat starszy. Ale
rozumiecie mnie co nie? Czemu musiał "wkroczyć" w moje życie. Tak
naprawdę to dzięki jemu mam "ciekawsze" życie. Prawdopodobnie
leżałabym teraz na łóżku i gapiła się w sufit. Moje rozmyślanie przerwało
pukanie do drzwi.
- Proszę!
Drzwi się otworzyły
i ujrzałam przed sobą pielęgniarkę.
- Możesz wrócić do
domu.
Oznajmiła i odeszła. W końcu. Nienawidzę tego
miejsca. Ubrałam się i wyszłam na korytarz. Na ławce siedział "ON".
Znowu się zaczyna. Pan Frankenstein rozpocznie kolejna bitwę, którą oczywiście
JA wygram. No właśnie.. "Frankenstein"? Co to ma być? Ja bym dała mu coś
w stylu "Chuck Norris" albo "Mr. BuBu". Kiedy schodziłam na
dół schodami, Zayn szedł obok mnie zostawiając 1m między nami. Taaa.. Zayn.
Podpisał się chociaż.
- Nie umiesz pisać
listów.
Odezwałem się. Co?! Po co ja to zrobiłam?!
- Czemu?
Zmarszczył brwi. Jak
już powiedziałam to już będę dalej ciągnęła.
- No bo.. Gdzie niby
Miejscowość? Data? Nagłówek? Mogłeś chociaż napisać "Do Cath".
Odpowiedziałam na
jego pytanie.
- Ty tak serio?
Na jego twarzy
widniał uśmieszek. Nie odpowiedziałam. Ocknęłam się i zauważyłam, że zdradziłem
mu imię. Głupia ja. Powinnam teraz się zabić niż ciąć się. Pożegnałam się z
wszystkimi i kierowałam się w stronę domu. Poczułam na sobie czyiś wzrok.
Odwróciłam się by zobaczyć kto tak mnie obserwuje. Nikogo nie było. Szlam w
niepokoju. Jeszcze raz się odwróciłam i ujrzałam Zen'a. Co on tu robi? Pewnie
mieszka niedaleko. Szłam nie zważając na niego.
- Przywitałabyś się.
Szłam.
- Ej? Głucha jesteś?
- Hej
Odpowiedziałam i pośpieszyłam tempo. Na moje
szczęście musiał podbiec do mnie.
- Czego ty ode mnie
chcesz?
Zapytałam nieświadomie.
- Spokojnie. Ja
tylko idę do domu.
Odpowiedział.
-Spokojna mam być? Jak mam być spokojna, kiedy
śledzisz mnie od szpitala. I te tatuaże.. Brr..
Zazgrzytałam zębami.
- Podszedłem bo zapomniałaś portfela. Kazali
mi tobie oddać. Myślałaś, że się stęskniłem?
Zaśmiał się. Nie
odpowiadałam.
- Masz.
Podał mi portfel i
poszedł w drugą stronę. Włożyłam portfel do kieszeni i poszłam do domu.
Usiadłam wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor. Przeskakiwałam po kanałach.
- Nuda, nuda, nuda. Powtarzałam. Włączyłam wiadomości.
" Prosimy o
skontaktowania się z nami na komendzie policyjnej. Ten człowiek jest naprawdę
groźny. Pamiętajcie! Ciemne włosy z blond pasemkiem!"
Mówi główny policjant. Oglądałam dalej. Nikogo
sobie nie przypominam. A jeśli nawet, to już by mnie zamordował. Po dłuższej
chwili, kiedy pokazali niewyraźne zdjęcie mężczyzny, wykrzyknęłam jak
najgłośniej umiałam. - To on!
~~Kate
__________________________________________________________
Od teraz będziemy się podpisywać pod rozdziałami ~~Kate i ~~Amy Prolog i Rozdział 2 napisała Amy, a Rozdział 1 i jak widzicie ten Kate
PS: dzięki za komentarz <3 Postaramy się pisać dłuższe rozdziały, ale pojawią się dopiero od 10, bo do 8 mamy już napisane xD
~~Kate
__________________________________________________________
Od teraz będziemy się podpisywać pod rozdziałami ~~Kate i ~~Amy Prolog i Rozdział 2 napisała Amy, a Rozdział 1 i jak widzicie ten Kate
PS: dzięki za komentarz <3 Postaramy się pisać dłuższe rozdziały, ale pojawią się dopiero od 10, bo do 8 mamy już napisane xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz