środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 3

 Siedziałam na łóżku myśląc, że zaraz umrę z nudów. Dręczyła mnie jedna rzecz. Po co on do cholery podłożył mi ten list? List? To była raczej groźba. Musiałam być taka dobra i pomóc jakiemuś facetowi, który był 104629596913 lat starszy ode mnie? No ok.. O 10 lat starszy. Ale rozumiecie mnie co nie? Czemu musiał "wkroczyć" w moje życie. Tak naprawdę to dzięki jemu mam "ciekawsze" życie. Prawdopodobnie leżałabym teraz na łóżku i gapiła się w sufit. Moje rozmyślanie przerwało pukanie do drzwi.
 - Proszę!
Drzwi się otworzyły i ujrzałam przed sobą pielęgniarkę.
- Możesz wrócić do domu.
 Oznajmiła i odeszła. W końcu. Nienawidzę tego miejsca. Ubrałam się i wyszłam na korytarz. Na ławce siedział "ON". Znowu się zaczyna. Pan Frankenstein rozpocznie kolejna bitwę, którą oczywiście JA wygram. No właśnie.. "Frankenstein"? Co to ma być? Ja bym dała mu coś w stylu "Chuck Norris" albo "Mr. BuBu". Kiedy schodziłam na dół schodami, Zayn szedł obok mnie zostawiając 1m między nami. Taaa.. Zayn. Podpisał się chociaż.
- Nie umiesz pisać listów.
 Odezwałem się. Co?! Po co ja to zrobiłam?!
- Czemu?
Zmarszczył brwi. Jak już powiedziałam to już będę dalej ciągnęła.
- No bo.. Gdzie niby Miejscowość? Data? Nagłówek? Mogłeś chociaż napisać "Do Cath".
Odpowiedziałam na jego pytanie.
- Ty tak serio?
Na jego twarzy widniał uśmieszek. Nie odpowiedziałam. Ocknęłam się i zauważyłam, że zdradziłem mu imię. Głupia ja. Powinnam teraz się zabić niż ciąć się. Pożegnałam się z wszystkimi i kierowałam się w stronę domu. Poczułam na sobie czyiś wzrok. Odwróciłam się by zobaczyć kto tak mnie obserwuje. Nikogo nie było. Szlam w niepokoju. Jeszcze raz się odwróciłam i ujrzałam Zen'a. Co on tu robi? Pewnie mieszka niedaleko. Szłam nie zważając na niego.
- Przywitałabyś się.
Szłam.
- Ej? Głucha jesteś?
 - Hej
 Odpowiedziałam i pośpieszyłam tempo. Na moje szczęście musiał podbiec do mnie.
- Czego ty ode mnie chcesz?
 Zapytałam nieświadomie.
- Spokojnie. Ja tylko idę do domu.
 Odpowiedział.
 -Spokojna mam być? Jak mam być spokojna, kiedy śledzisz mnie od szpitala. I te tatuaże.. Brr..
Zazgrzytałam zębami.
 - Podszedłem bo zapomniałaś portfela. Kazali mi tobie oddać. Myślałaś, że się stęskniłem?
Zaśmiał się. Nie odpowiadałam.
- Masz.
Podał mi portfel i poszedł w drugą stronę. Włożyłam portfel do kieszeni i poszłam do domu. Usiadłam wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor. Przeskakiwałam po kanałach. - Nuda, nuda, nuda. Powtarzałam. Włączyłam wiadomości.
" Prosimy o skontaktowania się z nami na komendzie policyjnej. Ten człowiek jest naprawdę groźny. Pamiętajcie! Ciemne włosy z blond pasemkiem!"

 Mówi główny policjant. Oglądałam dalej. Nikogo sobie nie przypominam. A jeśli nawet, to już by mnie zamordował. Po dłuższej chwili, kiedy pokazali niewyraźne zdjęcie mężczyzny, wykrzyknęłam jak najgłośniej umiałam. - To on!
~~Kate
__________________________________________________________

Od teraz będziemy się podpisywać pod rozdziałami ~~Kate i ~~Amy  Prolog i Rozdział 2 napisała Amy, a Rozdział 1 i jak widzicie ten Kate
PS: dzięki za komentarz <3 Postaramy się pisać dłuższe rozdziały, ale pojawią się dopiero od 10, bo do 8 mamy już napisane xD 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz