poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 4


To zdjęcie było bardzo rozmazane, może się tylko pomyliłam? Nie, nie mogę oszukiwać samej siebie. Może ktoś kto widziałby go pierwszy raz nie rozpoznałby w nim chłopaka ze zdjęcia, ale te oczy…brązowe, kawowe… Rozpoznałabym je wszędzie. Nie mogłam w to uwierzyć. No OK może nie był potulnym barankiem, ale…przestępca? Właściwie to za co go ścigają? Muszę zrobić reserch i sprawdzić portfel. Zaczęłam od portfel. Było tam wszystko, co powinno. Włączyłam Google i spróbowałam coś wyszukać. Pod hasłem „Niebezpieczny Zayn” nic, sprawdziłam „Frankenstein” było tam kilka zdjęć jakiegoś gościa na motorze, a potem obrazki z potworem, zrobionym z ludzkich szczątków. Nie wiem czemu, ale nie jasne pasma na jego włosach wywołały na mojej twarzy uśmiech. ON miał takie same. Dałam sobie mentalnego policzka i wpisałam „Niebezpieczny gość z dzisiejszych wiadomości” od razu wyświetlił się artykuł jakiejś strony informacyjnej, dlatego kocham Google. Przeczytałam cały tekst, z tego co zrozumiałam chodziło o jakieś wyścigi na motorach i bójki. Potem przez głowę przeszła mi myśl:
„Ej może powinnaś zgłosić policji to co wiesz?!”
Wiem co myślicie: Dopiero teraz?! Ale i tak nie wiem gdzie teraz przebywa, ani nic istotnego. Szczerze, to też się go bałam. W końcu już raz mi groził… Nie chcę, żeby to się powtórzyło. Za dużo myśli. Muszę się z tym przespać. Lepiej z tym niż z nim. Tak, żeby trochę rozładować trochę napięcie, zawsze przed spaniem przyda się porządny suchar, no nie? Lepiej już się położę.
Zayn’s POV
Nie mam pojęcia co zrobić z tą wpadką z wiadomościami, chociaż to zdjęcie było jakieś rozmazane… I ta dziewczyna-Cath, nie wiem o co chodzi, ale kurewsko mnie intryguje. Chciałbym wiedzieć dlaczego była w tamtym szpitalu, czekaj…mam jej adres.
-Zayn!
Usłyszałem wezwanie Kate, więc zszedłem na dół do dziewczyny
-Widziałeś wiadomości?!
Była poddenerwowana, jej czerwone włosy, zwykle idealnie ułożone, były lekko potargane
-Tak, to zdjęcie było niewyraźne, nie spinaj się
-Jak mam się nie spinać?! Uhhh....Przez parę dni musisz zostać w domu, ok?
-Nie! Mam sprawę do załatwienia
-Jaką sprawę?
-Nie ważne, chcę kogoś odwiedzić
Nie chciałem jej mówić o Cath, bo to moje pieprzone sprawy i nic jej do tego
-Kogo?
-Kogoś, kto może mnie wydać
Nie myślę, że to zrobi, ale może…
-Może Liam to załatwi?
-Nie, to nie aż tak pilne…
-Oooh komuś się ktoś podoba
Powiedziała kurewsko denerwującym, słodkim głosikiem. O czym ona bredzi?!
-Pojebało Cię?! Nie umawiam się!ę
Wrzasnąłem. Ile razy mam kurwa powtarzać? Nie. Spotykam. Się. Z. Nikim. I. Nie. Będę!
-Ejj nie krzycz na moją dziewczynę!
Skąd tu się wziął Styles? Jest moim przyjacielem, ale nie musi być taką ciotą…
-Podam Liamowi adres i nie ruszę się z domu przez tydzień, mamusiu

Uległem. Zawsze nazywamy Kate mamą, bo opiekuje się naszą piątką. Jest dziewczyną Harrego od roku, ale mieszka z nami od jakiegoś miesiąca. Wszyscy ją lubimy, Hazzie się udało, no i jest seksowna. Ale nie tak jak Cath…Co to do kurwy nędzy było?!! Chyba mózg mi się zjebał. Podałem Liamowi adres dziewczyny i włączyłem sobie How I Met Your Mother na laptopie
~~Amy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz