wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 11

Kiedy Zayn się już przygotował, wszyscy pojechaliśmy do jakiegoś miejsca. Puste pole oznaczone flagami. Niall wytłumaczył mi, że to są trasy.
Wszyscy gadali coś do Zayn'a, że wygra i takie tam, a ja stałam gdzieś z boku wpatrując się w ziemię.
- Okej, wyścig czas zacząć.
Powiedział jakiś facet z pistoletem.
Zanim się obejrzałam, zawodnicy byli już na motorach.
Przyznam, że motor Zayn'a jest całkiem spoko.
Zaczęło się odliczanie. Wszyscy krzyczeli.
- 3..
Zawodnicy odpalili motory
- 2..
Założyli kaski
-1..
Przygotowali się do jazdy
- 0..
Motory zaczęły warczeć
- START!
Ruszyli.
Zayn jechał na końcu. Czemu? Niby taki znany, a jedzie najgorzej?
Wszyscy na początku chcieli się nawzajem zabić, ale potem zrobiło się trochę spokojniej.
Wyścig dalej trwa. Zayn wyprzedził wszystkich oprócz jednego. Jechali. Do mety zostało tylko kilkanaście metrów. Nagle.. Frankenstein upada na ziemię!
- Tamten kurdupel powinien być wyeleminowany z wyścigu!
Krzyknęłam nie wiadomo kiedy. Wszyscy zaczęli się na mnie gapić. Nie zwracałam już na nich uwagi, kiedy Harry i reszta podbiegli do Zayn'a. Pobiegłam za nimi.
- Zayn, żyjesz stary?
Powiedział Niall, lekko szturchając go w ramię.
- Taa, chyba tak
Chłopak złapał się za głowę i rękę.
- Ręka mnie boli
Syknął cicho.
- Dasz radę, idziemy do domu.
Oznajmił szybko Louis i wsiedliśmy wszyscy do samochodu.
W czasie jazdy tak cholernie się o niego martwiłam. Nawet nie wiem czemu? Szkoda mi go było. Niby Bad Boy, a teraz taki niewinny..
Westchnęłam cicho. A, więc tak to się dzieje, że trafia do szpitala..
Dojechaliśmy do domu.
Chłopaki pomogli Zayn'owi wejść do domu, położyli go na kanapie.
- Chcesz czegoś?
Zapytał zaniepokojony Liam.
- Nie.
Szybko odpowiedział Zayn.
Kate w tym czasie opatrywała jego rany.
- Ostro się wyjebałeś.
Powiedział Harry, obserwując Kate.
- No co ty?
Zen spojrzał na Hazze z podniesioną brwią.
Zostawiliśmy Zayn'a samego, żeby mógł sie pozbierać. Kiedy Niall poszedł sprawdzić co u niego, Zayn dawno spał.
- To ja wrócę już.
Szepnęłam do Kate, aby nie obudzić śpiacego chłopaka.
- Zostań, jutro Zayn będzie bardzo tęsknił znając życie..
Po tych słowach, normalnie mnie zatkało. Tęsknił? Zayn? Haha, chyba w snach..
- No dobrze, gdzie będę spała?
Nie wiem nawet kiedy się zgodziłam.
- Tam gdzie zawsze.
Odparła Kate.
- Okej, dzięki.

Posłałam jej ciepły uśmiech i poszłam do swojego pokoju. Szybko rzuciłam sie na łóżko i zasnęłam.
~~Kate

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz