Obudziłam się w środku nocy. Czułam się dziwnie, a najgorsze było to,
że nie wiedziałam dlaczego. Rozejrzała się po pokoju. Nic. Więc popatrzyłam
znowu. I wtedy to zauważyłam. Drzwi były lekko uchylone. Przestraszona jak nie
wiem co, podbiegłam do nich i je zamknęłam. Cała się trzęsłam. Wiecie, jeśli
nie ma się znajomych, to siedzi się samemu w domu i ogląda się filmy. Ja
uwielbiam horrory, chociaż potem chodzę po domu zapalając wszystkie światła, bo
zbytnio się boję. Tak wiem jestem głupia. Położyłam się, wcześniej patrząc na
zegarek, była 4:55. Od 7:30 do 9:30 podają śniadanie. Zamknęłam oczy, starając
się nie myśleć o Samarze Morgan wślizgującej się przez uchylone drzwi. W końcu
zasnęłam. Wstałam o 8:05. Umyłam się, ubrałam i pomalowałam. Wychodząc z Sali coś przykuło moją uwagę. Konkretnie
świstek papieru. Podeszłam do stolika i wzięłam kartkę do ręki, było tam
napisane:
Jestem pod wrażeniem.
Naprawdę. Nikt nie stawia się Frankensteinowi. Na pewno nie żadne dziewczyny. Musisz być bardzo odważna, albo głupia. Ale raczej jesteś tą drugą. Pewnie nawet nie wiesz kim jestem
Chłopak,
którego powinnaś się bać,
Zayn
To groźba, no nie? Raczej tak. Starym
zwyczajem postanowiłam go unikać. Poszłam na śniadanie. Zrobiłam się już lekko
głodna. Kiedy weszłam do dużego pomieszczenia wypełnionego stolikami i ze
szwedzkim stołem po środku usłyszałam znajomy głos, niski i agresywny, chociaż
jego ton wydawał się dziś bardziej przyjazny. Czemu musiał tu teraz być, kiedy
postanowiłam go unikać?! Rozmawiał przez telefon:
-Nie, nie musicie przychodzić.
Może to jego rodzice
-Kate, nie, poradzę sobie!
Albo to jego dziewczyna?
-Zostańcie w domu, jezu, współczuję Harremu…
To nie brzmiało grzecznie
-To znaczyło, że jeśli w stosunku do mnie taka opiekuńcza to twój
chłopak musi mieć ciężko
Oooh, czyli jednak nie dziewczyna, przynajmniej nie jego. A w ogóle co
mnie to obchodziło. Odeszłam. Ale usłyszałam jeszcze jedno zdanie
-Nie, nie będę jadł sam
Powiedział to tajemniczym głosem, podejrzanie tajemniczym. I było
jeszcze coś. Znacie to uczucie kiedy czujecie, że ktoś się na was patrzy? Tak
właśnie się poczułam. Szybszym krokiem podeszłam do stołu z jedzeniem i wzięłam
płatki z mlekiem. Usiadłam przy jednym z wolnych stolików. Spróbowałam płatków,
smakowały jak karton. Usłyszałam bliski dźwięk odsuwanego krzesła. Podniosłam
głowę. To był On. Był niesamowicie wysoki, a jego mięsnie były widoczne nawet
przez koszulkę, którą miał na sobie. Miał ciemną karnację i włosy, tylko na
postawionej do góry grzywce miał jasne pasemko.
-Przeczytałaś liścik?
Bo hej jest zbyt mainstream’owe, taki z niego hipster?
-Taak…
Odparłam zszokowana. Czemu się do mnie przysiadł?
-Dobrze.
Stwierdził. Jedyną rzeczą na jaką było mnie stać to napchanie sobie
kartonowych płatków do buzi, żeby nic nie odpowiadać. Choć on raczej nie
oczekiwał odpowiedzi, zaczął jeść swój posiłek. Skończyłam jeść i już miałam
wstać, odnieść talerz i jak najszybciej uciec do pokoju, ale od tych planów
oderwał mnie głos
-Czemu tu trafiłaś?
Spytał jakby go to obchodziło
-Wolałabym o tym nie rozmawiać
Miałam powiedzieć „Bo się cięłam. Moje życie jest do dupy, ojciec
umarł, matka pracuje całymi dniami, a znajomych nie mam, bo nie chcę większej
ilości powodów, żeby być smutną”? Brzmię jak jakaś zdesperowana nastolatka.
Poprawka: jestem zdesperowana. Odeszłam od stołu i zostawiając miskę w miejscu
na brudne naczynia i pobiegłam do mojej Sali. Nie wołał za mną, tylko czułam
jak odprowadza mnie zdezorientowanym wzrokiem do drzwi. W moich oczach zaczęły
się zbierać łzy, wzrok zaczął mi się rozmazywać. Nie będę płakać, nie znowu.
Powtarzałam sobie, ale po moich policzkach już ściekały łzy. Położyłam się na
łóżko, przygniatając poranioną rękę. Poczułam ból, ale nie przeszkadzało mi to,
już się przyzwyczaiłam. Gorsze było to, że zauważyłam, że bandaż robi się
czerwony od krwi, małymi kropelkami brudziła opatrunek. Wezwałam pielęgniarkę
-Och dziecko, coś ty znowu uczyniła
Powiedziała zrozpaczona, pewnie myśląc, że zrobiłam to specjalnie
-Nie, ja tylko się położyłam niechcący na tą rękę i chyba uszkodziłam
szwy.
-Zaczekaj, zawołam doktora i zmieni Ci opatrunek
I wyszła, znowu zostałam sama.
To ff jest świetne, tylko szkoda, że takie krótkie rozdziały:) Kiedy następny?
OdpowiedzUsuń~Pattie~