niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 1


Siedziałam na łóżku patrząc się w okno. Było Lato. Ciepłe lato. Oczywiście tkwię tu w szpitalu. Czemu? Przez moje dzieciństwo. Ojciec zmarł, gdy miałam 5 lat. Prawdopodobnie umarł w wypadku samochodowym. Przynajmniej tak mi wmawia matka. Oczywiście. Matka. Jedna z osób, które mnie kochają. Tak naprawdę to mam tylko ją. Znajomi? Po co mi oni? Wiem, że będą fałszywi. Jak każdy. Dzieciństwo było okropne. Bez ojca. Zaczęłam się ciąć 3 lata temu. Czemu? Moje życie jest do dupy. Matka pracuje 24h na dobę. W szkole.. Eh.. Szkoła. Mówi się, że uczy, ale tak naprawdę jest jednym wielkim gównem. Może dlatego, bo ludzie w tej szkole ciągle mnie wyzywają od najgorszych? Nie wiem.
- Cath!
Musiałam wyrwać się od moich myśli. Tak. Cath to ja. Nienawidzę tego imienia. Jest.. Słodkie?
- Tak?
 Wykrzyknęłam. Spojrzałam w stronę drzwi. Ujrzałam moja zdyszaną matkę, trzymającą w ręku.. Bilet na samolot?
 - Hej córcia.
 Muszę Ci coś powiedzieć. Patrząc na jej minę była nieco zdenerwowana.
 - Chodzi o to, że jutro wyjeżdżam do ciotki. Mam pilną sprawę do załatwienia.
 Powiedziała na co tylko kiwnęłam głową.
 - Cześć, wrócę za 2 tygodnie.
Uśmiechnęła się i wyszła
- Pa. Odpowiedziałam krótko.
Po kilku minutach usłyszałam jakieś krzyki.
 - Spadaj gówniarzu!
Wyszłam na korytarz i spojrzałam się szybko w tamtą stronę. Zobaczyłam chłopaka o ciemnych włosach i z masą tatuażami na ciele. To musi być ten sławny "Zen". Chłopak krzyczał na jakiegoś faceta. Podejrzewam, że nadepnął mu na nogę. Czemu tak myślę? Bo trzyma się za nogę i skacze, jakby chciało mu się do kibla.
- Przepraszam!
 Powiedział mężczyzna uciekając jak najdalej.
- Ej! Krzyknęłam do niego.
 Czemu ja to zrobiłam?
- Czego kurwa?!
 Krzyknął na mnie zabijając jednocześnie wzrokiem.
- On tylko nadepnął przez przypadek na Twoją nogę!
Od kiedy mam taką odwagę?
- Nikt nie może do cholery "przez przypadek" deptać mojej stopy!
 Wykrzyknął, aż wszyscy wyjrzeli na zewnątrz. Podeszłam do niego.
 - Mógłbyś wyrażać się nieco grzeczniej?!
- Yyyy.. Nie?!
 Ukatrupiłabym go! Słowo daję!
 - Jaki z Ciebie "typ" normalnie już się boję!
Wrzeszczałam mu prosto w twarz. Zanim się obejrzałam, rozdzielili nas pielęgniarki. Co do diabła to było Cath?

Przyprowadzili mnie do mojego "pokoju". Znowu zaczęłam się nudzić. Nie pokoiła mnie jedna myśl. "Czemu ten chłopak zaczął robić z tego taką wielką aferę? I kim on jest?" Myślałam przez długą chwilę. Nie zdążyłam na nic odpowiedzieć. Byłam zbyt zmęczona. W końcu zasnęłam. Za oknem pojawiła się pierwsza błyskawica. Zaczęła się burza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz